Powrót do normalnych obowiązków

Bycie mamą trójki dzieci, między którymi jest taka mała różnica wieku, bywa trudne. Bardzo kocham swoje małe urwisy, ale czasem przychodzą momenty, kiedy zaczyna się marudzenie i bunt ze strony dzieci a wtedy cierpliwości zaczyna powoli brakować. Moi chłopcy to dwa żywe złotka. Gdzie nie popatrzysz, to któryś próbuje realizować jakiś swój pomysł (nie zawsze dla niego bezpieczny). Oczy trzeba mieć naokoło głowy i czasem nawet to nie wystarcza :)

Dziś był piękny słoneczny dzień, chłopcy szaleli w parku na rowerach. To nic, że każdy jechał w swoją stronę i ciężko było za nimi nadążyć. Można się do tego przyzwyczaić. Obaj potrzebują zwrócić na siebie uwagę. Mamy tak długo nie było, bo była z Mają na turnusie, potem w Lublinie, to teraz trzeba tym bardziej zaznaczyć swoją obecność. Uff, nie jest łatwo w takich momentach podzielić uwagę na trójkę dzieci. Każde dziecko z osobna potrzebuje rodzica. Robimy co możemy, by czuły się kochane i ważne.

Dzisiaj był bardzo aktywny dzień, dużo pracy na podwórku; w końcu sobota :), przyszedł wieczór a mnie dopadła jakaś melancholia. Siedzę i analizuję w głowie przebieg dnia i jest mi trudno…. Dużą część dnia wypełnili chłopcy, a Maja głównie z babcią. Taka odmiana. Przez dwa tygodnie miałam czas wyłącznie dla niej a teraz tego czasu mi brakuje….
Maja tak ambitnie pracowała z logopedą, była skupiona na zajęciach, cieszyła się, aż serce rosło. Teraz

przychodzi smutek, że przy tej zwykłej rzeczywistości rodzicielskiej z trójką dzieci znowu zaczyna mi brakować czasu na zabawę i pracę z Mają.

Wiele wskazówek otrzymałam od terapeutów, moje plany i motywacja na pracę z Mają były wielkie, a teraz nie mam nawet czasu, żeby przygotować materiały do pracy z Mają, nie mam czasu z nią usiąść i pobawić się ćwicząc. 

Kiedy ja znajdę czas na to wszystko? Mam nadzieję, że wypracuję sobie taki układ planu dnia, że będzie tam miejsce dla Mai. 

Już czasem nie mogę się doczekać, kiedy synowie pójdą do przedszkola, by móc wszystko lepiej przygotować i poświęcić więcej czasu na pracę z Mają, a chłopcy w przedszkolu będą mogli rozwijać swoje zainteresowania i bawić się z rówieśnikami. 

Bycie mamą bywa trudne, zwłaszcza jeśli jedno dziecko potrzebuje szczególnej pomocy a obowiązki związane z opieką nad pozostałymi dziećmi i pracą zawodową utrudniają to. Przychodzą wtedy takie momenty zwątpienia we własne możliwości. 

Tak bardzo bym chciała, by jak najlepiej wspomóc rozwój Mai i nie zaprzepaścić żadnej szansy a jednocześnie nie chciałbym w żaden sposób, by chłopcy czuli się pominięci, odsunięci na dalszy plan.

Oby Bóg dał tyle siły i pomógł w organizacji czasu, by jak najlepiej zaopiekować się Mają i jej braćmi. 

Mam nadzieję, że kiedyś po latach będą dobrze wspominać mamę i nie będą mieć żalu, że może czasem mama bardziej koncentrowała się na chorej siostrze. To wszystko jest takie trudne i pisząc to nie mogę powstrzymać łez. Chcę być perfekcyjną mamą a wiem, że nią nie jestem i bardzo daleko mi do niej. 

Dobrze, że Maja ma dwóch braci, którzy motywują ją, by iść na przód. Wierzę, że może kiedyś w przyszłości będzie mieć w nich również oparcie. Jednak w tym momencie, w którym teraz jesteśmy, wszystko wydaje się czasem takie trudne.